Rynek kosmetyczny
Antyperspiranty i dezodoranty
magnific
Pocenie to fizjologiczny proces, który pozwala organizmowi utrzymać właściwą temperaturę ciała. Pod wpływem stresu zwiększa się wydzielanie hormonów, co powoduje intensywniejszą pracę gruczołów potowych. Pot sam w sobie jest niemal bezwonny, jednak bakterie bytujące na skórze przekształcają jego składniki w związki o nieprzyjemnym zapachu, takie jak kwas trans-metylo-heksenowy (TMHA). Właśnie dlatego tak powszechnie sięgamy po dezodoranty i antyperspiranty. Stały się one nieodzownym elementem codziennej higieny, ponieważ czystość i komfort wiążą się przede wszystkim z zapobieganiem powstawaniu nieprzyjemnej woni.
Jakie są różnice między dezodorantem i antyperspirantem?
Główna różnica wynika ze składu. Dezodoranty przede wszystkim koncentrują się na neutralizacji nieprzyjemnego zapachu – rzadko ograniczają wydzielanie potu, ponieważ nie zawierają soli glinu, a jedynie łagodne składniki ściągające i antybakteryjne. Z kolei antyperspiranty, oparte głównie na solach glinu, skutecznie zapobiegają poceniu się i dodatkowo działają dezodorująco, choć u niektórych użytkowników mogą powodować podrażnienia.
Chociaż każdego dnia rzesza naukowców pracuje nad składnikami wpływającymi na niwelowanie zapachu potu i perspiracji, żaden nie okazał się tak niezawodny jak sole glinu.

Często występujące podrażnienia skóry podczas stosowania antyperspirantów i blokerów sprawiły, że klienci skupili uwagę na alternatywach, czyli dezodorantach.
Wielu producentów wprowadziło nowe postaci tych kosmetyków:
• w kremie lub maśle (aplikowane dłonią pod pachę)
• w sztyfcie na bazie wody, ale bez silikonów
• w sztyfcie na bazie tłuszczów
• naturalne roll-ony

Niestety każde z tych rozwiązań ma wady np. sztyft tłuszczowy pozostawia tłuste plamy na koszulach, a forma masełka wymusza mycie rąk po aplikacji. Częstym ograniczeniem bywa wówczas niższa skuteczność w porównaniu z antyperspirantami.
Naturalność
Polski przemysł kosmetyczny znany jest z tworzenia produktów o wysokiej naturalności, ale wąska półka antyperspirantów nie jest w tym zakresie elastyczna. Dlatego też od lat nie ma w tej gałęzi żadnych przełomowych rozwiązań ani w zakresie surowców, ani w innowacyjnych postaciach.
Od dawna monopol dzierżą produkty dużych korporacji, których składy opierają się głównie na solach aluminium (najpopularniejszy Aluminium Chlorhydrate) i syntetycznych składnikach oksyetylowanych (Steareth-21, Steareth-2, Ceteareth-20, PPG-15 Stearyl Ether).
Oczekiwania klientów co do naturalności i łagodności produktów dezodoryzujących wymagają łączenia szeregu składników dla synergii działania. Niestety nawet mieszanka 5-6 takich surowców nie daje skuteczności hamowania zapachu porównywalnej do antyperspirantu. W związku z tym dezodoranty sprawdzają się przede wszystkim u osób, które pocą się niewiele lub umiarkowanie i mają możliwość ponownej aplikacji produktu w ciągu dnia.
Nowoczesne składniki deo i AP

Przegląd produktów dostępnych na rynku, a także surowców od dystrybutorów ukazuje szeroki wachlarz możliwości składnikowych:
Modne stało się też stosowanie celowanych neutralizatorów przykrych zapachów, które możemy znaleźć pod ciekawym INCI:
• Citronellyl Methylcrotonate
• Carnosine + Acetyl Tetrapeptide-2
• Saccharomyces Ferment
• Saccharomyces/Acetobacter/Camellia Sinensis Leaf Extract Ferment Filtrate
Warto też wspomnieć o srebrze w formie nano, które stanowi znakomity składnik dezodoryzujący, jednak od drugiego kwartału 2026 roku nie można go stosować w produktach kosmetycznych.
Problemy recepturowe
Na sklepowych półkach dostępnych jest wiele antyperspirantów i dezodorantów. Warto jednak zwrócić uwagę, że składnikowo niewiele się od siebie różnią. W dezodorantach mamy większy wybór surowców, których synergiczne działanie skrupulatnie wykorzystujemy. Jednak mechanizm ich działania jest z gruntu podobny, zatem niezależnie od tego, ile substancji ze sobą połączymy – aktywności antyperspirantu nie udaje się uzyskać.
Podczas projektowania i wykonywania próbek dezodorantów technolog staje przed szeregiem problemów natury formulacyjnej, a oto niektóre z nich:

• antagonizm surowców – w typowo tłuszczowych sztyftach trudno jest wprowadzić odpowiednią ilość ekstraktu wodnego np. najlepszą skuteczność ekstraktu z szałwii uzyskuje się stosując około 5% roztworu, co wymaga technologicznej gimnastyki podczas wprowadzania go do sztyftu i zwiększa koszty receptury
• pH gotowego produktu – w sztyftach wodnych opartych na stearynianie sodu wysokie pH uniemożliwia wprowadzenie składników wymagających pH poniżej 7,0, a regulacja prowadzi do wytrącenia kwasu stearynowego i całkowitej utraty struktury
• temperatura – niektóre składniki aktywne są wrażliwe na podwyższoną temperaturę co może uniemożliwiać wprowadzenie ich do formulacji sztyftu, która wymaga konfekcjonowania na gorąco
• barwa – wysokie stężenia ekstraktów wodnych zabarwiają masę kosmetyczną na żółto-brązowy kolor, który jest nieatrakcyjny dla klienta. Korekta odcienia jest trudna, ponieważ barwniki są wrażliwe na temperaturę (wyklucza to postać sztyftu), a paleta możliwych do uzyskania kolorów jest ograniczona do kilku odcieni (zielono-niebieski, pomarańczowo-różowy). Ponadto zasadowy odcień sztyftu na stearynianie sodu zniekształca kolor lub powoduje jego szybkie płowienie.
• niekompatybilność surowców – popularne sole cynku reagują z innymi składnikami receptury
• zagęszczanie – uzyskanie naturalnych żeli nadających się do postaci roll-on nastręcza problemy sensoryczne – masy bardzo się lepią i długo wysychają pod pachą. Syntetyczne zagęstniki, jeśli możemy ich użyć, lepiej się sprawdzają, natomiast mogą być wrażliwe na sole cynku lub kwaśne składniki aktywne.
• zapach – olejki eteryczne i terpineol są skuteczne, jednak ich specyficzny, trudny do przykrycia zapach dla większości użytkowników jest nie do zaakceptowania.
• aplikacja i sensoryka – w gruncie rzeczy zależy ona od stopnia naturalności produktu. W formulacjach dopuszczających zastosowanie jedwabistych proszków silikonowych lub zagęstników akrylanowych łatwiej o idealną sensorykę. W produktach wysoko naturalnych sensoryka jest dopracowana na tyle na ile umożliwiają to dostępne na rynku alternatywy syntetycznych surowców kosmetycznych (zamienniki lotnych silikonów, mieszanki wosków roślinnych zamiast syntetycznych, mieszanki roślinnych gum zamiast akrylanów).

Projektowanie antyperspirantów w duchu wysokiej naturalności, clean beauty i rozsądnego budżetu również generuje niemało problemów. Otóż spośród garstki soli aluminium musimy wybrać takie, które będzie w zasięgu możliwości zakupowych klienta. Niewielu dostawców surowców oferuje te substancje, a większość z nich dostępna jest w ilościach zaczynających się od czterech beczek lub paletopojemnika. W praktyce oznacza to, że wdrożenia nowych antyperspirantów dotyczą najczęściej dużych producentów najpopularniejszych sieci handlowych w Polsce.
Składy rynkowych antyperspirantów w głównej mierze opierają się na składnikach etoksylowanych (np. Steareth-21, PEG) lub silikonach. Tworzy się z nich lekkie emulsje, które sprawnie dozują się przez roll-on i wygodnie aplikują. Naturalne zagęstniki i emulgatory okazują się w tych formulacjach całkowicie niestabilne, ponieważ środowisko chemiczne soli glinu jest niezwykle wymagające:
1. typowe pH produktu wynosi 3,5 – większość naturalnych emulgatorów pracuje od pH 4,0
2. wysokie stężenie soli aluminium istotnie ogranicza ilość wody technologicznej w recepturze – zagęstniki nie rozwijają się prawidłowo
3. ole glinu zachowują się jak silne elektrolity, więc naturalne emulgatory i zagęstniki tracą swoje właściwości.
Dlatego uzyskanie naturalnej bazy w antyperspirantach okazuje się zadaniem kłopotliwym, a czasem wręcz niemożliwym.
Kompromis
Obecnie obserwujemy wśród klientów ciekawy kompromis między naturalnością bazy produktu a akceptacją syntetycznego składnika aktywnego o wysokiej skuteczności. Chodzi o to,że wprawdzie surowiec aktywny jest syntetycznego pochodzenia, ale ze względu na wysoką skuteczność jest akceptowany w produkcie, natomiast cała pozostała część formulacji musi być jak najbardziej naturalna. Dla przykładu: popularne są produkty z wysoką zawartością syntetycznego niacynamidu, ale naturalną bazą.
Podobnie w antyperspirantach: sole aluminium są akceptowalne, ale bez syntetycznych emulgatorów i zagęstników. Wysoki poziom naturalności antyperspirantów stanowi dla technologów duże wyzwanie, ponieważ sole aluminium tworzą wymagające środowisko chemiczne, w którym większość naturalnych rozwiązań nie sprawdza się wystarczająco dobrze.
Drobne uchybienia na etykietach
Firmy stosują pewne triki i ogólniki w deklaracjach na etykiecie – klienci poszukujący produktów bez aluminium, a niepotrafiący odczytywać składu INCI kupują produkty opisane jako mineralne, co sugeruje, że są oparte głównie na ałunie. Jednak w składzie możemy zauważyć, że sole aluminium wciąż są wiodącym składnikiem, natomiast ałun stanowi przysłowiową “szczyptę na cysternę”.
Spotykamy się też z ryzykiem nieprecyzyjnej komunikacji wobec konsumenta poprzez określanie produktu jako antyperspirant, chociaż w rzeczywistości jest to dezodorant.
Podsumowanie
Opracowanie kosmetyku, który byłby jednocześnie skuteczny, wygodny, naturalny i delikatny dla skóry, wciąż pozostaje istotnym wyzwaniem formulacyjnym. Do tej pory producenci nie opracowali rozwiązania problemu przykrych skutków pocenia, który byłby całkowicie pozbawiony wad. Jednak prężnie działająca branża surowców kosmetycznych, ciągle poszukująca innowacji oraz rozwoju technologii daje nadzieję na powstanie produktu spełniającego wszystkie wymienione kryteria.
Dodatkowe informacje
Artykuł został opublikowany w kwartalniku „Świat Przemysłu Kosmetycznego” 2/2026