Artykuł
Neurokosmetyki – wpływ kosmetyków na samopoczucie
Neurokosmetyki to nowoczesna i dynamicznie rozwijająca się kategoria produktów kosmetycznych, których działanie wykracza poza tradycyjną pielęgnację skóry. Termin neurokosmetyki pojawił się na początku XXI wieku. W 2000 roku prof. Laurent Misery zaproponował definicję „produkty nieprzenikające przez skórę, aplikowane na jej powierzchnię, wykazujące aktywność wobec skórnego układu nerwowego lub ogólnie wpływające na mediatory skóry”. Innymi słowy, są to kosmetyki zawierające bioaktywne składniki oddziałujące na zakończenia nerwowe w skórze bądź modulujące wydzielanie substancji sygnałowych w skórze, co odróżnia je od typowych produktów pielęgnacyjnych. Neurokosmetyki działają miejscowo – nie wpływają na cały układ nerwowy organizmu, lecz celują w receptory obecne w skórze. Dzięki temu mogą przynosić dodatkowe korzyści: poza standardową poprawą kondycji skóry obiecują także wpływ na nasze odczucia – redukcję stresu, poprawę nastroju czy zwiększenie komfortu.
Geneza koncepcji neurokosmetyków wyrasta z coraz lepszego zrozumienia, jak silnie stan skóry i stan psychiczny są ze sobą powiązane. Od dawna wiadomo, że emocje mogą odbijać się na wyglądzie skóry – stres czy lęk powodują np. bladość lub zaczerwienienie, potliwość, „gęsią skórkę” czy zaostrzenie problemów skórnych. Z kolei zabiegi pielęgnacyjne oraz same rytuały dbania o urodę potrafią poprawiać samopoczucie i obniżać poziom napięcia. Ta dwukierunkowa relacja leży u podstaw psychodermatologii – dziedziny badającej wpływ psychiki na skórę i odwrotnie. Neurokosmetyki stanowią praktyczne zastosowanie tych zależności: ich celem jest świadome wykorzystanie połączenia skóry i układu nerwowego do wywołania korzystnych efektów zarówno estetycznych, jak i psychicznych. Branża kosmetyczna dostrzegła ten potencjał – na przestrzeni ostatnich lat pojawia się coraz więcej produktów określanych jako neurokosmetyki, a trend ten zyskał nawet miano „NeuroGlow” i został wskazany jako jeden z wiodących w 2024 roku.
Mechanizmy działania – skóra jako narząd neuroimmunoendokrynny
Aby zrozumieć, jak działają neurokosmetyki, warto przyjrzeć się niezwykłej roli skóry w organizmie. Skóra jest narządem neuroimmunoendokrynnym, co oznacza, że pełni jednocześnie funkcje układu nerwowego, odpornościowego i hormonalnego. Skóra i mózg mają wspólne pochodzenie embrionalne (wywodzą się z ektodermy), a w dojrzałym organizmie pozostają w stałej komunikacji, tworząc tak zwaną oś skóra- mózg. Skóra jest gęsto unerwiona: przenikają ją sieci włókien nerwowych – zarówno czuciowych (mielinowych i bezmielinowych), jak i wegetatywnych adrenergicznych oraz cholinergicznych. Włókna te docierają do naczyń krwionośnych, gruczołów potowych czy mięśni przywłosowych, a także tworzą połączenia z komórkami naskórka i skóry właściwej (keratynocytami, melanocytami, fibroblastami, komórkami tucznymi). Dzięki temu skóra posiada rozbudowany system komunikacyjny z mózgiem – odbiera bodźce ze środowiska (dotyk, temperaturę, ból, itp.) i przekazuje je do ośrodka nerwowego, a jednocześnie reaguje na sygnały płynące z mózgu (np. hormony stresu).

Co więcej, w skórze zachodzą procesy typowe dla układu hormonalnego i immunologicznego. Badania wykazały, że komórki skóry produkują neuroprzekaźniki i hormony podobne do tych wytwarzanych w mózgu. Zidentyfikowano ponad 200 różnych neuromediatorów (neuroprzekaźników, neuropeptydów i neurohormonów) obecnych w organizmie człowieka, z czego około 25 występuje także w skórze. Np. keratynocyty i inne komórki skóry w odpowiedzi na stres wydzielają takie cząsteczki jak hormon adrenokortykotropowy (ACTH) czy kortyzol, a neurony czuciowe w skórze uwalniają neuropeptydy (substancję P, CGRP) wpływające na stan zapalny. Ta spleciona sieć komunikacji nosi nazwę neuro-immuno-cutaneous system (NICS) – czyli układu neuro-immuno-skórnego. W ramach tego systemu skóra, układ nerwowy, dokrewny i odpornościowy działają wspólnie, utrzymując homeostazę organizmu.
Efektem sprzężenia zwrotnego między skórą a mózgiem jest to, że emocje i stres psychiczny potrafią dosłownie “przemawiać” przez skórę. W sytuacji stresu mózg uwalnia hormony (np. kortyzol), które poprzez receptory w skórze nasilają reakcje zapalne – pojawia się rumień, świąd, zaostrzenie chorób skóry. Jednocześnie dyskomfort ze strony skóry (ból, podrażnienie) wysyła sygnały nerwowe do mózgu, wpływając na nasze emocje i samopoczucie. Równowaga psychiczna sprzyja zdrowej skórze, zaś zdrowa, zadbana skóra pomaga nam czuć się lepiej we własnym ciele – to właśnie podstawa holistycznego podejścia w psychodermatologii.
Składniki aktywne w neurokosmetykach i ich działanie
Jak konkretnie kosmetyki mogą wpływać na układ nerwowy skóry i nasze samopoczucie? Kluczem są odpowiednio dobrane składniki aktywne, które oddziałują na receptory lub mediatory skórne. Często są to substancje pochodzenia naturalnego lub biomimetycznego (naśladujące naturalne związki organizmu). Poniżej przedstawiono przykłady głównych grup składników neurokosmetycznych i ich działanie:
- Neuropeptydy i neuroprzekaźniki: do tej grupy należą zarówno endogenne „molekuły szczęścia” (np. endorfiny, enkefaliny), jak i syntetyczne peptydy biomimetyczne zaprojektowane tak, by wpływać na sygnalizację nerwową w skórze. Przykładem jest beta-endorfina – neuropeptyd odpowiedzialny za uczucie przyjemności i łagodzenie bólu. Niektóre ekstrakty roślinne (np. z różeńca górskiego) potrafią zwiększać poziom β-endorfin w skórze, wywołując odczucie przyjemności i poprawiając nastrój użytkownika. Z kolei peptydy takie jak acetyl-hexapeptide-8 oddziałują na zakończenia nerwowo-mięśniowe – blokując uwalnianie neuroprzekaźnika acetylocholiny, powodują rozluźnienie drobnych mięśni mimicznych twarzy. Działają więc podobnie jak toksyna botulinowa, lecz powierzchownie – wygładzając zmarszczki mimiczne. Inne peptydy neurokosmetyczne mogą hamować nadmierną reakcję włókien czuciowych, co wykorzystuje się w łagodzeniu nadwrażliwości skóry i zaczerwienienia.
- Adaptogeny i ekstrakty roślinne: adaptogeny to rośliny znane z tego, że pomagają organizmowi radzić sobie ze stresem. W kosmetyce wykorzystuje się ich zdolność do przywracania równowagi skórze. Przykładem jest ashwagandha (witania ospała) – w preparatach działa przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie, zmniejszając wpływ stresu na skórę. Innym adaptogenem jest wspomniany różeniec górski, który nie tylko podnosi poziom endorfin, ale też chroni komórki przed skutkami promieniowania UV i zmęczenia skóry. Coraz popularniejsze są grzyby lecznicze (Reishi, shitake) – bogate w antyoksydanty i substancje immunomodulujące, wspierają barierę skórną i mogą łagodzić reakcje stresowe. Warto wspomnieć także pieprz syczuański (Zanthoxylum bungeanum) – ekstrakt z tej rośliny działa jak neuroaktywny składnik chroniący neurony w skórze przed starzeniem i kojący podrażnienia; badania wykazały, że wygładza skórę i poprawia jej koloryt, a jednocześnie może wpływać na poprawę samopoczucia.
- Kannabidiol (CBD) i układ endokannabinoidowy: CBD, czyli kannabidiol, to składnik pozyskiwany z konopi, który w ostatnich latach zrobił ogromną karierę w kosmetyce. Dlaczego? Ponieważ nasza skóra ma własny układ endokannabinoidowy, podobny do tego, który działa w mózgu i w całym organizmie. Ten układ reguluje bardzo ważne procesy: odpowiada za odczuwanie bólu, świądu, regulację stanów zapalnych, a także za utrzymanie równowagi skóry (tzw. homeostazy).
W skórze znajdują się receptory CB1 i CB2, które „odbierają sygnały” od cząsteczek takich jak endokannabinoidy produkowane przez nasz organizm, ale także od fitokannabinoidów pochodzenia roślinnego, np. CBD. Gdy CBD wiąże się z tymi receptorami, łagodzi stany zapalne, zmniejsza zaczerwienienie, koi uczucie świądu i poprawia ogólny komfort skóry – dlatego kosmetyki z CBD są szczególnie polecane osobom z cerą wrażliwą, atopową czy skłonną do podrażnień.
Co ciekawe, CBD to nie jedyny składnik roślinny, który potrafi działać na receptory CB2. Badania wykazały, że równie skuteczny jest β-kariofilen – fitokannabinoid obecny w wielu roślinach, m.in. w olejku galbanowym (Ferula Galbaniflua), olejku copaiba (Copaifera Officinalis) czy ekstrakcie z chmielu (Humulus Lupulus). β-kariofilen nie tylko działa przeciwzapalnie, ale także ma wpływ na emocje i stan psychiczny, ponieważ receptory CB2 są pośrednio powiązane z regulacją nastroju i poziomu stresu.
Co to oznacza w praktyce? Stosowanie kosmetyków zawierających β-kariofilen (np. w formie olejków eterycznych) nie tylko pomaga skórze się regenerować i łagodzi podrażnienia, ale także wspiera relaksację całego organizmu. Badania EEG (mierzące fale mózgowe) i fMRI (obrazujące aktywność mózgu) wykazały, że takie składniki zwiększają aktywność fal alfa, które są związane ze stanem odprężenia, i obniżają aktywność fal beta, które dominują w czasie napięcia i stresu.

- Inhibitory bodźców stresowych: kwas γ-aminomasłowy (GABA) to neuroprzekaźnik hamujący, naturalnie występujący w mózgu – odpowiada za uspokojenie układu nerwowego. W formulacjach kosmetycznych GABA jest stosowany jako składnik szybko poprawiający wygląd skóry i komfort. Badania wykazały, że GABA stosowany na skórę rozluźnia mięśnie i wygładza drobne zmarszczki, a także działa kojąco na podrażnienia. Przykładowo, w seriach kosmetycznych z GABA obserwowano natychmiastowy efekt liftingujący i odprężający skórę – wpływając zarówno na fizyczne napięcie skóry, jak i na subiektywne odczucie relaksu. Inne substancje o podobnym działaniu to np. mięta i mentol – aplikowane na skórę wywołują uczucie chłodu przez pobudzenie receptorów TRPM8, co daje efekt odświeżenia i ukojenia. Z kolei kapsaicyna (ekstrakt z papryczek chili) wiążąc się z receptorami VR1 wywołuje odczucie ciepła i blokuje sygnały bólowe, dzięki czemu działa rozgrzewająco oraz przeciwbólowo. Te wszystkie odczucia sensoryczne – chłód, ciepło, mrowienie – wpływają na nasz odbiór produktu i mogą sygnalizować mózgowi stan ulgi bądź pobudzenia.
- Prebiotyki i „biotyki” skóry: coraz więcej mówi się o osi jelito- skóra- mózg, czyli o wpływie mikrobioty na stan skóry i samopoczucie. Dlatego w neurokosmetykach pojawiają się też składniki dbające o mikrobiom skóry – prebiotyki, probiotyki i postbiotyki. Prebiotyki (np. inulina, fruktooligosacharydy) stanowią pożywkę dla pożytecznych bakterii na skórze, pomagając utrzymać zdrową równowagę mikroflory. Dzięki temu bariera skórna jest silniejsza, mniej podatna na podrażnienia i stany zapalne. Redukcja stanu zapalnego oznacza mniej sygnałów alarmowych wysyłanych do mózgu, co przekłada się na mniejsze odczuwanie dyskomfortu. Przykładem bardziej zaawansowanego podejścia jest zastosowanie surowców opartych na frakcjach lipidowych Cannabis sativa, które działają jako prebiotyki i dodatkowo stymulują mikrobiotę skóry do wytwarzania tzw. in situ postbiotyku – bogatego w bioaktywne i neuroaktywne metabolity. Co istotne, skuteczność takich składników nie ogranicza się tylko do pomiarów skóry – w badaniach z wykorzystaniem funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) wykazano, że ich stosowanie może prowadzić do aktywacji obszarów mózgu odpowiedzialnych za odczuwanie przyjemności i poprawę nastroju, podobnie jak w przypadku naturalnych stymulatorów oksytocyny, takich jak dotyk czy masaż. Ogólnie rzecz biorąc, troska o mikrobiom i stan zapalny skóry to ważny element neurokosmetyki – uspokojona, zrównoważona skóra „milczy” (nie wysyła sygnałów swędzenia czy bólu), co sprzyja dobremu samopoczuciu.
- Składniki neuroprotekcyjne: choć często myślimy o skórze tylko jako o barierze ochronnej, warto pamiętać, że jest ona także bogato unerwiona i silnie połączona z układem nerwowym. To właśnie w skórze znajdują się zakończenia nerwowe odpowiedzialne za odczuwanie bodźców: bólu, ciepła, zimna czy dotyku. Kiedy jesteśmy narażeni na stres, organizm zaczyna wydzielać kortyzol – hormon, który w nadmiarze wywołuje reakcję stresową nie tylko w mózgu, ale także w skórze. Kortyzol zwiększa produkcję wolnych rodników (ROS), które uszkadzają komórki, w tym delikatne komórki nerwowe skóry, prowadząc do zaburzenia jej funkcji i przyspieszonego starzenia.
Ekstrakt z magnolii (Magnolia Denudata Flower Extract) oraz ekstrakt z liści szałwii (Salvia Officinalis Leaf Extract) to składniki, które działają neuroprotekcyjnie – co oznacza, że chronią komórki nerwowe skóry przed uszkodzeniami oksydacyjnymi. Badania pokazują, że potrafią one zmniejszać poziom biomarkerów stresu, takich jak FKBP5 (białko związane z odpowiedzią na kortyzol), a jednocześnie zwiększać przeżywalność komórek nerwowych nawet w warunkach podwyższonego stresu. Dzięki temu nie tylko poprawiają zdrowie skóry, ale również przeciwdziałają skutkom stresu, które mogą wpływać na nasze ogólne samopoczucie.
Dlaczego to takie ważne? Bo kiedy sieć nerwowa skóry działa prawidłowo, lepiej przekazuje informacje o stanie skóry do mózgu, co zmniejsza odczuwanie dyskomfortu – mniej świądu, pieczenia czy napięcia. Co więcej, ochrona komórek nerwowych w skórze to także ochrona jej homeostazy, czyli wewnętrznej równowagi, która decyduje o tym, czy skóra wygląda zdrowo, jest odpowiednio nawilżona i elastyczna. Składniki neuroprotekcyjne to zatem klucz do pielęgnacji, która nie tylko działa powierzchownie, ale sięga głębiej – dbając o komunikację między skórą a układem nerwowym. - Aromachologia i zapachy funkcjonalne: aromachologia to nauka badająca, jak zapachy wpływają na emocje, samopoczucie i nastrój człowieka. W neurokosmetykach oznacza to, że kosmetyk nie tylko pielęgnuje skórę, ale także działa na poziomie zmysłów – poprzez zapach, który jest specjalnie dobrany tak, by np. uspokajać, odprężać lub dodawać energii.
Co ważne, nie chodzi tu o zwykłe perfumowanie produktów, ale o stosowanie tzw. zapachów funkcjonalnych – takich, których działanie potwierdzono naukowo, np. w badaniach EEG (które mierzą fale mózgowe) lub fMRI (obrazowanie pracy mózgu). Dzięki tym technologiom wiemy, że konkretne molekuły zapachowe potrafią np. zwiększyć aktywność fal alfa (związanych z relaksem) albo zmniejszyć aktywność fal beta (związanych z napięciem i stresem).
Co to oznacza w praktyce? Jeśli używamy kremu, balsamu czy mgiełki zawierającej takie zapachy, nie tylko dbamy o skórę, ale też wpływamy na nasze emocje – np. łatwiej się wyciszamy, szybciej zasypiamy, czujemy się bardziej zrelaksowani lub wręcz przeciwnie: zyskujemy energię i poprawiamy sobie nastrój. To prawdziwa pielęgnacja 2w1: dla ciała i dla ducha.
Na rynku dostępne są już innowacyjne kompozycje zapachowe wykorzystujące ponad 200 przebadanych surowców aromatycznych, które można łączyć z różnymi typami produktów: od balsamów, przez mgiełki zapachowe, aż po produkty do aromaterapii w domu. Takie technologie, jak CNV-EEG (pozwalająca mierzyć wpływ zapachów na mózg) czy aromachologia, to przyszłość kosmetyków
Wpływ kosmetyków na emocje
Codzienna rutyna kosmetyczna to nie tylko zabieg upiększający, ale często chwila dla siebie, zapewniająca wyciszenie po stresach dnia codziennego. Już samo stosowanie kremu czy maseczki przyjemnej w dotyku i o relaksującym zapachu może obniżyć poziom napięcia. Psycholodzy zwracają uwagę, że dbanie o urodę bywa formą terapii poprzez rytuał – powtarzalne, spokojne czynności (masowanie twarzy, wklepywanie serum) działają uspokajająco na nasz układ nerwowy, niemal jak praktyka mindfulness. Skin care jako rytuał od dawna kojarzony jest z poprawą nastroju i redukcją stresu. To właśnie ta idea stoi za rosnącą popularnością neurokosmetyków: mają one wynieść codzienną samopielęgnację na wyższy poziom, łącząc korzyści dla skóry z korzyściami dla dobrostanu psychicznego.
Psychodermatologia uczy, że stres psychiczny potrafi zaostrzać choroby skóry (jak trądzik, łuszczyca czy atopowe zapalenie skóry), a z drugiej strony przewlekłe problemy skórne odbijają się na zdrowiu psychicznym, powodując lęk czy obniżone poczucie własnej wartości. Dlatego holistyczne podejście do urody zakłada dbanie równocześnie o skórę i naszą psychikę. Neurokosmetyki wpisują się w tę filozofię – traktują kosmetyk jak narzędzie do self-care. Przykładowo, użycie kremu o działaniu kojącym podczas wieczornego rytuału może nie tylko złagodzić podrażnienia skóry, ale też pomóc użytkownikowi się zrelaksować dzięki subtelnemu zapachowi i uczuciu ulgi na twarzy. Wiele marek zwraca uwagę na aspekty sensoryczne produktów neurokosmetycznych: lekkie, aksamitne formuły, które „płynnie” się rozprowadzają, delikatne naturalne aromaty działające uspokajająco lub energetyzująco – to wszystko wpływa pozytywnie na naszą psychikę podczas aplikacji. Kosmetyk ma dostarczyć przyjemności zmysłowej i poprawić nastrój, a nie tylko pielęgnować skórę.

W gabinetach spa i kosmetycznych trend ten przejawia się w zabiegach łączących pielęgnację z technikami relaksacyjnymi. Masaż twarzy i ciała z użyciem olejków eterycznych (aromaterapia) potrafi obniżać poziom kortyzolu we krwi, czyli hormonu stresu. Z kolei klient, który po zabiegu widzi poprawę wyglądu swojej skóry, odczuwa „efekt halo” – poprawia mu się nastrój i rośnie zadowolenie z siebie. Jak wykazał sondaż firmy Mintel, aż 84% badanych osób deklaruje, że gdy dobrze wygląda, czuje się bardziej pewna siebie. Neurokosmetyki, przez działanie jednocześnie na skórę i zmysły, mają wzmacniać ten efekt. Są one zatem postrzegane jako narzędzie wspierające well-being, czyli dobrostan psychofizyczny. Oczywiście, należy pamiętać, że w dużej mierze pozytywne odczucia związane z kosmetykiem to kwestia subiektywna i psychologiczna – jednak neurokosmetyki starają się, by za tym dobrym nastrojem stały też realne, biologiczne mechanizmy (np. stymulacja uwalniania endorfin w skórze czy hamowanie sygnałów bólowych).
Trendy rynkowe
Rynek kosmetyczny, zarówno w Polsce, jak i na świecie, dynamicznie ewoluuje, coraz śmielej wykraczając poza tradycyjne podejście do pielęgnacji skóry. Rosnące zainteresowanie segmentem neurokosmetyków skutkuje intensyfikacją działań badawczo-rozwojowych oraz znacznymi inwestycjami zarówno ze strony międzynarodowych koncernów, jak i dynamicznych start-upów. Ten zastrzyk kapitału oraz energii badawczej sprzyja powstawaniu przełomowych rozwiązań i przyspiesza ich wdrażanie na rynek, czyniąc z neurokosmetyków jeden z najważniejszych kierunków rozwoju branży w nadchodzących latach.
Według danych Grand View Research globalny rynek neurokosmetyków osiągnął wartość 1,80 mld USD w 2023 roku, a do 2030 roku ma urosnąć do poziomu 3,15 mld USD, przy rocznym tempie wzrostu (CAGR) wynoszącym 8,3%. To jeden z najdynamiczniej rozwijających się segmentów w branży kosmetycznej, otwierający przed firmami w Polsce nowe możliwości innowacji produktowej i budowania przewagi konkurencyjnej.
Kluczowymi segmentami rynku są:
- Pielęgnacja skóry – to najważniejszy segment, stanowiący ponad 40% globalnego rynku neurokosmetyków. Konsumenci sięgają po kremy, sera czy maski, które poza klasycznymi efektami anti-aging czy nawilżającymi, obiecują redukcję napięcia, lepszy sen czy poprawę nastroju.
- Pielęgnacja włosów – segment pielęgnacji włosów rośnie najszybciej, z prognozowanym CAGR na poziomie 9,9% w latach 2024-2030. Obejmuje produkty, które poprawiają nie tylko estetykę włosów (objętość, blask, siła), ale także zdrowie skóry głowy i samopoczucie psychiczne, np. poprzez stymulację krążenia czy działanie relaksacyjne. Coraz więcej firm rozwija linie produktów opartych na neuroaktywnych składnikach, które redukują świąd, poprawiają mikrokrążenie skóry głowy i wspierają wzrost włosów.
- Produkty dla mężczyzn – choć kobiety w 2023 roku odpowiadały za 74,76% rynku, to segment męski rozwija się niezwykle dynamicznie (CAGR 9,5% w latach 2024-2030). Mężczyźni zaczynają przykładać coraz większą wagę do produktów, które łączą pielęgnację skóry z korzyściami neuroaktywnymi — np. serum redukujące stres, kremy wspierające koncentrację czy kosmetyki poprawiające nastrój.
Neurokosmetyki a prawo i etyka – wyzwania regulacyjne
Choć neurokosmetyki formalnie mieszczą się w definicji kosmetyków określonej w rozporządzeniu (WE) nr 1223/2009, ich deklarowane działanie – wpływające nie tylko na skórę, ale też na samopoczucie – stawia przed branżą istotne wyzwania prawne i etyczne. Zgodnie z obowiązującymi przepisami działanie kosmetyku musi ograniczać się do powierzchni ciała, bez efektu ogólnoustrojowego, a wszelkie obietnice poprawy nastroju czy redukcji stresu powinny wynikać z udokumentowanych efektów sensorycznych, takich jak działanie zapachu, tekstury czy lokalne oddziaływanie na receptory skóry.
Z etycznego punktu widzenia szczególnie ważne jest, aby branża kosmetyczna nie składała przesadnych lub nieuzasadnionych obietnic, które mogą sugerować, że kosmetyk stanowi remedium na poważniejsze problemy emocjonalne czy zdrowotne. Osoby zmagające się z depresją, lękiem czy przewlekłym stresem potrzebują profesjonalnej pomocy medycznej, a nie wyłącznie wsparcia kosmetycznego. Neurokosmetyki mogą być przyjemnym elementem codziennej troski o siebie, wspierającym chwilowe odprężenie czy poprawiającym komfort skóry, ale nie zastąpią terapii czy leczenia. Właśnie dlatego tak ważna jest odpowiedzialna komunikacja marketingowa, która nie buduje fałszywych nadziei i jasno odróżnia pielęgnację od interwencji medycznych. Branża stoi przed zadaniem nie tylko przestrzegania przepisów prawa, ale też dbania o transparentność i etykę, szczególnie w segmencie tak silnie oddziałującym na emocje i psychikę konsumentów.
Bibliografia
https://www.mdpi.com/2079-9284/8/3/66#B9-cosmetics-08-00066
https://www.vitafoodsinsights.com/nutricosmetics/neurocosmetics-what-nutraceutical-brands-need-to-know
https://www.grandviewresearch.com/industry-analysis/neurocosmetics-market-report
Dodatkowe informacje
Artykuł został opublikowany w kwartalniku „Świat Przemysłu Kosmetycznego” 2/2025
Zobacz także
- Badania kosmetyków z udziałem ludzi – od wymogów regulacyjnych po praktykę laboratoryjną. Dlaczego badania na ludziach wciąż są kluczowe, mimo rozwoju technologii in vitro i AI?
- Jak szybko i sprawnie wdrożyć opakowanie kosmetyczne?
- CMR w kosmetykach: które składniki znikają z formulacji po 2026 roku i dlaczego

