Wpływ pandemii koronawirusa na producentów kontraktowych i private label w zakresie kosmetyków i chemii gospodarczej

Kategoria: Aktualności Bliżej branży Produkcja
5 min. czytania

Najgorzej radziły sobie kosmetyki kolorowe i zapachowe – w wyniku powszechnej izolacji ich zużycie drastycznie zmalało, a dostępność została dodatkowo ograniczona przez zamknięcie wielu stacjonarnych punktów sprzedaży. Nieco lepiej radziły sobie kosmetyki do pielęgnacji skóry, takie jak kremy i balsamy, lecz prawdziwymi zwycięzcami można okrzyknąć kosmetyki do higieny osobistej, w szczególności mydła, żele antybakteryjne oraz wszelkiego rodzaju środki do czyszczenia i dezynfekcji.

Jak obecna sytuacja wpłynęła na produkcję kontraktową i private label?

Producenci kontraktowi musieli zmierzyć się z wieloma wyzwaniami – poczynając od wdrożenia szeregu rygorystycznych i kosztownych standardów BHP, poprzez utrudnioną logistykę i pękające łańcuchy dostaw, kończąc w niektórych przypadkach na błyskawicznym przeorganizowaniu produkcji w celu wytwarzania środków antybakteryjnych i biobójczych, na które popyt wydawał się być nieograniczony.

Skupiając się stricte na private label, ta kategoria poradziła sobie dość dobrze. Jest ona w głównej mierze domeną sieci handlowych i dyskontów, które dzięki swojej kompleksowości i szerokiemu asortymentowi, szczególnie sprzedaży produktów pierwszej potrzeby (np. żywności), funkcjonowały bez większego problemu podczas izolacji społecznej. Natomiast wiele perfumerii, sklepów kosmetycznych czy też pojedynczych, stacjonarnych drogerii takiej możliwości nie miało.

Jak w obliczu pandemii odnalazła się firma Serpol-Cosmetics?

Jako że jesteśmy największym polskim producentem mydeł w płynie, na brak pracy nie mogliśmy narzekać. Kluczowe jednak dla nas było zapewnienie bezpieczeństwa naszym pracownikom oraz zachowanie ciągłości produkcji. W tym celu wdrożyliśmy wiele standardów i procedur minimalizujących ryzyko pojawienia się koronawirusa w naszej firmie.

Z uwagi na ogólnoświatowe zalecenia dotyczące utrzymywania należytej higieny rąk, która jest niezbędna w walce z wirusem SARS-CoV-2, mydło w płynie stało się niemalże produktem pierwszej potrzeby, co jeszcze bardziej motywowało nas do stosowania wszelkich środków ostrożności, aby kontynuowa naszą działalność.

Obecnie wiele restrykcji zostało zniesionych. Czy sytuacja w Państwa firmie uległa zmianie?

Faktycznie, od kilku tygodni obserwujemy sukcesywne odmrażanie gospodarki oraz znoszenia restrykcyjnych ograniczeń dotyczących izolacji osobistej. Jednak z perspektywy warunków pracy w naszej firmie uważamy, że na zmiany jest jeszcze za wcześnie. Wirus SARS-CoV-2 to wyjątkowo wymagający przeciwnik. Jako odpowiedzialny pracodawca, nie możemy ryzykować zdrowia naszych pracowników, więc kontynuujemy uprzednio wdrożone standardy i procedury BHP.

Natomiast, mając na uwadze perspektywę biznesową, nadal obserwujemy zwiększony popyt na produkty myjące, choć jest on zdecydowanie niższy niż w rekordowych miesiącach, takich jak marzec i kwiecień. Zakładamy jednak, że zwiększona sprzedaż mydeł pozostanie z nami na dłużej, tym bardziej że świadomość społeczeństwa na temat odpowiedniej higieny rąk jest znacznie wyższa niż przed wybuchem pandemii – ludzie wypracowali w sobie nawyk regularnej higieny rąk.

Wspomniał Pan o pękających łańcuchach dostaw. Czy w obecnej sytuacji, gdy w sklepach nie brakuje już produktów myjących i dezynfekujących, producenci nadal muszą zmagać się z brakami surowców i komponentów?

Wydaję się, że sytuacja, w której mamy puste półki w sklepach, jest już za nami i obecnie możemy zaobserwować nadwyżkę podaży nad popytem. Jest to spowodowane zarówno zwiększeniem mocy produkcyjnych wśród obecnych producentów, jak i powstaniem nowych firm, które dostrzegły i wykorzystały okazję biznesową.

Dla niektórych firm była to również szansa na przetrwanie, gdy popyt na produkowane przez nich wcześniej produkty drastycznie się obniżył. Przestawienie linii produkcyjnych na produkcję preparatów do dezynfekcji pozwoliło im zachować ciągłość produkcji i kontynuować działalność gospodarczą.

Nawiązując do surowców, w ostatnich miesiącach główną rolę odgrywała podaż alkoholu jako kluczowego składnika preparatów dezynfekujących. Na chwilę obecną wydaję się, że nie brakuje na rynku alkoholu, a jego dostępność w oczywisty sposób przyczyniła się do redukcji cen zarówno samego surowca, jak i wyrobów gotowych.

Analogicznie wygląda sytuacja z pozostałymi surowcami i komponentami, gdzie braków nie obserwujemy. Niestety wąskim gardłem wciąż pozostają opakowania oraz zamknięcia, w szczególności dozowniki i wszelkiego rodzaju pompki do mydeł w płynie, które w większości produkowane są przez firmy chińskie. Globalny popyt na dozowniki i pompki wciąż się utrzymuje na bardzo wysokim poziomie, dlatego ich producenci wielokrotnie i bezzasadnie podnoszą ceny oraz wydłużają terminy dostaw o wiele tygodni, co skutkuje brakiem kluczowego komponentu, a w efekcie wyrobu gotowego. Nasza firma również zmaga się z wąskim gardłem w postaci braku dozowników, więc tymczasowo wdraża alternatywne rozwiązania w postaci zamknięć typ flip top, screw cap, a nawet push-pull, dzięki czemu jesteśmy w stanie zachować ciągłość produkcji i dostaw wyrobów gotowych. Na szczęście opakowania w postaci butelek, słoików i saszetek produkujemy we własnym zakresie, dlatego nie odczuwamy braków w tych kategoriach.

Jakie według Pana będą skutki pandemii?

Tak jak wspomniałem, pandemia wykreowała wśród społeczeństwa wiele nawyków, które z pewnością w sposób pośredni przełożą się na zachowania konsumenckie. Wiele decyzji zakupowych uzależnionych będzie od skutków gospodarczych, które na dziś są trudne do przewidzenia.

Z perspektywy naszej firmy ciężko o miarodajną ocenę skutków pandemii, gdyż należymy do wąskiego grona firm, które w tym okresie odnotowały zwiększoną sprzedaż oraz kontynuowały swoją strategię rozwoju poprzez dodatkowe inwestycje i zwiększenie zatrudnienia.

Możemy jednak potwierdzić, że zauważyliśmy ostatnio skokowy wzrost w zakresie dostępności pracowników, szczególnie w obszarze produkcji, co jeszcze bardziej motywuje nas do realizacji naszych planów rozwoju.

Skoro wspomniał Pan o planach rozwoju, to jak one wyglądają w Serpol-Cosmetics?

Nasza firma konsekwentnie realizuje swoją strategię rozwoju i dzięki uprzednio podjętym decyzjom inwestycyjnym już w następnym kwartale będziemy mogli cieszyć się nowym zakładem produkcyjnym o powierzchni ponad 10 tys. m2 i biurowcem, którego powierzchnia wynosi dodatkowe 3,5 tys. m2.

Będzie to jeden z największych i najnowocześniejszych polskich zakładów produkujących kosmetyki myjące o planowanej wydajności circa 200 mln wyrobów gotowych rocznie.

Istotnym aspektem podczas realizacji naszych inwestycji jest ekologia, która dla naszej firmy nie ogranicza się wyłącznie do kreowania ekologicznych receptur i opakowań, ale również do infrastruktury oraz linii produkcyjnych. Takim przykładem jest nasz nowy zakład produkcyjny, który będzie ogrzewany odnawialnymi źródłami energii w postaci gruntowych pomp ciepła, a wygenerowane przez nas odpady plastikowe zostaną poddane recyklingowi i ponownie wykorzystane w procesie produkcji butelek.

Rafayel Asatryan
Commercial director
Serpol-Cosmetics Sp. z o.o. Sp. k.
rafayel.asatryan@serpol-cosmetics.pl

Artykuł został opublikowany w kwartalniku "Świat Przemysłu Kosmetycznego" 2/2020