Marki kosmetyczne
SPF nie tylko latem? Zdecydowanie tak! Ochrona przeciwsłoneczna nie ma sezonu
informacja prasowa
Krem z filtrem to produkt, który kojarzy się głównie z latem, pełnym słońcem i wysokimi temperaturami. Często traktujemy go sezonowo i odkładamy wraz z końcem wakacji. Tymczasem choć jesienią i zimą słońce wydaje się mniej intensywne, promieniowanie UV nadal dociera do skóry. Dlatego SPF warto traktować nie jako element wakacyjnej kosmetyczki, ale jako stały etap pielęgnacji.
Niższa temperatura i coraz mniej słonecznych dni sprawiają, że jesienią krem z filtrem łatwo wykluczyć z codziennej rutyny. Tymczasem dobrze postawić go na równi z serum czy kremem nawilżającym, zwłaszcza jeśli sięgamy po składniki aktywne lub zależy nam na profilaktyce przebarwień i fotostarzenia. Jak włączyć go do jesiennej pielęgnacji, na co zwracać uwagę przy wyborze formuły, kiedy ochrona jest szczególnie ważna i czy aplikacja rano wystarczy? Wyjaśnia Natalia Ciurla, kosmetolog, ekspertka marki Candid, polskiego producenta dermokosmetyków.
Promieniowanie i indeks UV – co warto wiedzieć?
Jesienią i zimą łatwo uznać, że filtr nie jest już potrzebny. Słońce świeci krócej i mniej intensywnie, temperatury są niższe, a niebo częściej jest zachmurzone. Nie oznacza to jednak, że promieniowanie UV przestaje docierać do skóry. Dlatego warto kierować się nie tylko porą roku czy pogodą, ale również indeksem UV, który określa natężenie promieniowania ultrafioletowego w danym miejscu i czasie. Wskaźnik ten można łatwo sprawdzić w aplikacji pogodowej na telefonie. Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje stosowanie środków ochronnych, gdy indeks UV osiąga wartość 3 lub wyższą.
Znaczenie ma także rodzaj fal. UVB odpowiada przede wszystkim za oparzenia słoneczne, a jego natężenie wyraźniej zmienia się wraz z porą roku. UVA dociera do nas przez cały rok, również w pochmurne dni, i może przenikać przez szyby. To właśnie ono w dużej mierze wiąże się z procesami fotostarzenia, utratą jędrności i powstawaniem zmian pigmentacyjnych. Warto jednak pamiętać, że skutki ekspozycji na UV nie dotyczą wyłącznie estetyki. Promieniowanie ultrafioletowe uszkadza DNA komórek skóry i jest jednym z głównych czynników ryzyka rozwoju nowotworów skóry, dlatego regularna fotoprotekcja jest także ważnym elementem profilaktyki zdrowotnej.
Jesień to sezon na składniki aktywne. SPF powinien iść z nimi w parze
Chłodniejsze miesiące często wykorzystujemy na bardziej zaawansowaną pielęgnację. Do rutyny włączamy retinoidy, kwasy czy składniki ukierunkowane na poprawę kolorytu i redukcję niedoskonałości. Wtedy fotoprotekcja nabiera szczególnego znaczenia. Niektóre substancje aktywne mogą zwiększać wrażliwość skóry na słońce i sprzyjać podrażnieniom, dlatego podczas ich stosowania należy pamiętać o filtrze.
SPF pomaga również chronić efekty prowadzonej kuracji. Jeśli jej celem jest wyrównanie kolorytu, zmniejszenie widoczności przebarwień czy poprawa tekstury cery, ekspozycja na UV może utrudniać osiągnięcie oczekiwanych rezultatów.
Ochrona i pielęgnacja w jednym kroku
Codzienne stosowanie SPF jest znacznie łatwiejsze, jeśli jego formuła dobrze wpisuje się w pozostałe etapy rutyny. Warto więc zwracać uwagę nie tylko na wysokość filtra i szerokie spektrum ochrony przed UVA i UVB, ale również na komfort aplikacji oraz dodatkowe właściwości kosmetyku.
Dobrym wyborem mogą być produkty, które łączą fotoprotekcję z działaniem pielęgnacyjnym. Dzięki temu krem z filtrem może rano zastąpić klasyczny krem nawilżający i stać się praktycznym rozwiązaniem 2w1. Odpowiednio dobrana formuła nie tylko zabezpiecza przed UV, ale jednocześnie może wspierać nawilżenie, barierę hydrolipidową czy ochronę antyoksydacyjną. Dobierając kosmetyk, dobrze też spojrzeć na składniki odpowiadające na konkretne potrzeby cery. Przykładem może być fitomucyna z okry, wspierająca nawilżenie i jędrność, czy antyoksydanty pomagające ograniczać wpływ wolnych rodników.
Krem z filtrem nakładamy rano jako ostatni krok po produktach pielęgnacyjnych, a przed makijażem. Warto dać mu chwilę, aby równomiernie ułożył się na twarzy, i dopiero później sięgnąć po podkład czy korektor.
Czy trzeba pamiętać o reaplikacji?
Poranna aplikacja filtra jest podstawą, ale jeśli przez dłuższy czas przebywamy na zewnątrz, ochronę warto odnawiać. Szczególne znaczenie ma to podczas długiej ekspozycji na słońce. To właśnie ponowne nakładanie kosmetyku bywa najbardziej problematyczne, zwłaszcza jeśli na twarzy mamy już makijaż.
W takiej sytuacji pomocne mogą być lekkie dermokosmetyki stworzone z myślą o reaplikacji. Mgiełka ochronna SPF50 może być stosowana zarówno pod, jak i na makijaż, ułatwiając odnowienie warstwy produktu w ciągu dnia bez naruszania make-upu. Formuła wzbogacona np. o kwas hialuronowy, witaminę C i niacynamid może dodatkowo wspierać nawilżenie, naturalny blask i kondycję bariery hydrolipidowej.
SPF nie musi więc oznaczać dodatkowego, uciążliwego kroku. Dobrze dobrany może połączyć ochronę z codzienną pielęgnacją, a regularne stosowanie filtra stać się jednym z nawyków, które służą skórze przez cały rok.
Dermokosmetyki z SPF do codziennej fotoprotekcji:

Candid Krem ochronny SPF50 PA++++ – krem do codziennej ochrony przed promieniowaniem UVA i UVB, który łączy wysoką fotoprotekcję z właściwościami pielęgnacyjnymi. Formuła z fitomucyną z okry wspiera nawilżenie i jędrność skóry, a obecność antyoksydantów pomaga chronić ją przed działaniem wolnych rodników.
Candid Mgiełka ochronna SPF50 – lekka formuła stworzona z myślą o wygodnej reaplikacji w ciągu dnia. Może być stosowana zarówno pod, jak i na makijaż, bez jego naruszania. Zawiera kwas hialuronowy, witaminę C i niacynamid, dzięki czemu oprócz ochrony przed UVA i UVB wspiera nawilżenie, naturalny blask i barierę hydrolipidową skóry.

Candid Dermocosmetics to polska marka dermokosmetyczna, która łączy skuteczne składniki aktywne z łagodnymi, przemyślanymi formułami. Jej produkty powstają z myślą o realnych potrzebach skóry – m.in. suchości, nadwrażliwości, niedoskonałościach, przebarwieniach czy osłabionej barierze hydrolipidowej. Bazę kosmetyków stanowią składniki pochodzenia naturalnego, a wszystkie produkty i półprodukty są wegańskie i nietestowane na zwierzętach. Candid stawia na transparentną komunikację o składach, właściwościach i działaniu swoich formuł – zgodnie z ideą marki, której nazwa oznacza po angielsku „szczery”.



Dodatkowe informacje
informacja prasowa